Czy warto zostać prosumentem?

Kim jest prosument? Kto zyska, a kto straci, gdy przepisy ustawy o OZE zostaną ostatecznie wdrożone? Jaki rodzaj mikroinstalacji będzie najbardziej opłacalny: kolektory słoneczne, instalacje fotowoltaiczne, małe elektrownie wiatrowe, biogazownie? Czy już teraz warto inwestować, czy może należy wstrzymać się z działaniami do przyszłego roku?

Zamieszanie wokół ustawy o OZE pozostawiło wiele pytań oraz wątpliwości. Podejmując świadomą decyzję o zakupie mikroinstalacji, warto rozważyć wszystkie „za” i „przeciw”. W próbie dotarcia do niezbędnych w tym procesie informacji, warto odnieść się do ustawy o odnawialnych źródłach energii, która jako jedyne źródło zawiera wytyczne działalności w sektorze energetyki prosumenckiej.



Trudne początki
Po raz pierwszy termin energetyki prosumenckiej zaakcentowała pierwsza wersja projektu ustawy o odnawialnych źródłach energii w 2012 r. Kolejne wersje projektu miały charakter niwelujący rozwój prosumeryzmu. Ostatecznie, Sejm w lutym 2015 r. zdecydował się na uchwalenie poprawki dotyczącej systemu taryf gwarantowanych dla najmniejszych mikroinstalacji. 11 marca 2015 r. prezydent Bronisław Komorowski podpisał ustawę o OZE, która jest obecnie jedynym oficjalnym dokumentem w Polsce wskazującym wytyczne w zakresie energetyki prosumenckiej.

Polacy chcą OZE?
Czy decyzja ta nie została podjęta na wyrost? W końcu w przeszłości istniały rozbieżne stanowiska w zakresie rozwoju prosumeryzmu. Czy Polska i Polacy są gotowi na rozwój odnawialnych źródeł energii?

W próbie odpowiedzi na powyższe pytania, warto odnieść się do sporządzonego przez IEO dokumentu „Krajowy Plan Rozwoju Mikroinstalacji Odnawialnych Źródeł Energii”. Przeprowadzone w jego ramach badanie wykazało, iż aż 45% Polaków pragnie instalować w swoich domostwach (zwłaszcza obszarach podmiejskich i wiejskich) mikroinstalacje odnawialnych źródeł energii. Niemalże połowa obywateli deklarowała świadomą chęć zostania prosumentem - aktywnym konsumentem wytwarzających energię w mikroinstalacjach OZE.

Perspektywa rozwoju
Obecnie prognozuje się, iż dzięki inwestycjom gospodarstw domowych liczba prosumentów do 2020 roku może sięgnąć 2,5 mln, czemu towarzyszyłoby utworzenie 54 tys. miejsc pracy w sektorze OZE, w tym 15 tys. w samej produkcji urządzeń. Dodatkową zachętą dla potencjalnych inwestorów jest organizowany przez Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej program Prosument, który umożliwia uzyskanie sowitej dotacji m.in. na realizację mikroinstalacji wytwarzających energię elektryczną o mocy do 40 kW. Budżet  programu na lata 2014-2022 oscyluje w granicy 800 mln zł.

Kluczową wskazówką dla osób rozważających „za” i „przeciw” w kontekście decyzji o podjęciu inwestycji, może być opublikowany na stronach Rządowego Centrum Legislacji projekt rozporządzenia, w którym wskazano oczekiwane wolumeny energii, które rząd planuje zakupić z instalacji OZE zrealizowanych na podstawie aukcji z 2016 r.

Zgodnie ze wspomnianym projektem, rząd zamierza zakupić w drodze przyszłorocznej aukcji przewidzianej dla istniejących instalacji OZE w sumie 4 579 491 MWh energii, przy czym 2 289 745 MWh może pochodzić ze źródeł o stopniu wykorzystania mocy mniejszym niż 4000 MWh/MW/rok. Rozporządzenie wskazuje również, iż maksymalna wartość energii elektrycznej w tej grupie projektów wyniesie 1 744 694 319 złotych. W przypadku instalacji zmodernizowanych po wejściu w życie rozdziału 4 ustawy o OZE, rząd nie przewiduje zakupu energii.

W kontekście nowych instalacji OZE maksymalna ilość energii, która może zostać zakupiona w drodze przyszłorocznej aukcji, zgodnie z przewidywaniami wyniesie 50 449 950 MWh, przy czym 30 907 350 MWh może pochodzić ze źródeł o stopniu wykorzystania mocy mniejszym niż 4000 MWh/MW/rok. Rozporządzenie podaje, iż maksymalna wartość energii elektrycznej we wspomnianej grupie projektów będzie oscylować w granicy 18 201 331 716 złotych. Również w tym przypadku rząd nie przewiduje zakupu energii w kontekście instalacji zmodernizowanych po 1 stycznia 2016 r.

Brak wsparcia dla zmodernizowanych instalacji
Czy nowo obowiązujące regulacje są zaadresowane jedynie do określonej grupy docelowej kosztem instalacji zmodernizowanych po upływie 2015 r.? Ministerstwo Gospodarki utrzymuje, że brak aukcji w 2016 r. dla zmodernizowanych instalacji OZE wynika głównie z braku środków wynikającego ze zbyt niskiej stawki opłaty OZE.

Zielone certyfikaty
Wraz z upływem 2015 r. wygaśnie dotychczasowy system wsparcia w postaci zielonych certyfikatów. Inwestorzy, którzy do tego czasu uruchomią produkcję energii w instalacjach o mocy powyżej 40 kW, będą mogli nadal z nich korzystać przez okres 15 lat, licząc od dnia uruchomienia produkcji lub będą mogli przejść na system aukcyjny, zgłaszając swój projekt do aukcji. Inwestorzy, którzy nie zdążą z uruchomieniem produkcji energii do końca 2015 r., zostaną zmuszeni do zgłoszenia swoich projektów do aukcji i wstrzymania się z ich uruchomieniem do ogłoszenia wyników.

Do końca 2015 r. rząd zamierza podać w kolejnym rozporządzeniu maksymalne ceny energii, obowiązujące w ofertach składanych w aukcjach. Dla każdej technologii OZE rząd wyznaczy inną cenę referencyjną bazując na szacunkowych kosztach produkcji energii w danej technologii.

Inwestować czy nie?
Niewątpliwie ustawa o OZE znacząco zmienia sytuację panującą na rynku i oferuje pole nowych możliwości w zakresie produkowania własnej energii. Jakie mogą być tego konsekwencje? „Do 2020 roku NFOŚiGW przeznaczył na program prosumencki 800 milionów złotych, co oznacza, że szacunkowo z dofinansowania mogłoby skorzystać nawet od 10 do 30 tys. gospodarstw”- mówi Piotr Targański, ekspert w zakresie kompleksowej realizacji instalacji fotowoltaicznych. „Warto przemyśleć takie rozwiązanie, ponieważ w większości przypadków inwestycja w OZE może obniżyć rachunki w czteroosobowym gospodarstwie domowym nawet do zera, a produkowana z nadwyżką energia będzie sprzedawana do operatora, co przy ustalonych w nowej ustawie stawkach oznacza zwrot z inwestycji w przeciągu 6 lat, a nie, jak poprzednio, roku”.

Niewątpliwie korzystnym rozwiązaniem jest także zasada rozliczania (net-metering), która w systemie półrocznym pozwala na precyzyjne oszacowanie ilości zużytej energii ze źródeł odnawialnych i konwencjonalnych. Tym samym, przy stwierdzonym niedoborze bądź nadwyżce energii, rozlicza się z operatorem jedynie różnicę obu kwot.

Pomimo wielu zalet, ustawa o OZE posiada kilka znaczących wad
Na nowo wprowadzonych regulacjach stracić mogą użytkownicy wodnych elektrowni czy biogazowni. Warto podać w tym miejscu przykład chociażby biogazowni o mocy powyżej 1 MW, które mogą mieć problemy z utrzymaniem się na rynku aukcyjnym. Podobne trudności prawdopodobnie napotkają także właściciele pojedynczych elektrowni wiatrowych o mocy powyżej 1 MW. Strat mogą obawiać się również właściciele instalacji o wysokich kosztach przyłączenia i niższej sprawności. Dodatkowym argumentem przemawiającym na niekorzyść obowiązujących zapisów jest również niejasna sytuacja produkujących na własne potrzeby instalacji o mocy powyżej 40 kW. Dotychczas, bez względu na to gdzie trafiał prąd, właścicielowi przysługiwał zielony certyfikat. W systemie aukcji sprawa ta może nie być już tak oczywista.
Trwa ładowanie komentarzy...